O każdej porze dnia (480)


W śnieżny poranek Marti poszedł na spacer z Mixi. Przechadzając się wąską ścieżką prowadzącą nad morze. Mixi z zaciekawieniem przyglądał się białym płatkom pokrywającym powierzchnię krzewów. Próbując niesfornie łapkami przebierać w śnieżnym puchu. Psiak cały czas obserwował idącego za nim Martiego:
– co jest piesku? – odezwał się Marti
– hau hau – odezwał się Mixi przebierając łapkami wśród jednej z nasyp śnieżnych leżącej tuż przy krzewach
– co Mixi? – spytał ponownie Marti podchodząc bliżej Mixi
– hau hau – odpowiedział Mixi – nie przestając przebierać łapkami w warstwie śniegu
– coś tam jest – spoglądając na odgarnięty śnieg Marti delikatnie odsunął łapki Mixi przykucnął – co to takiego? – Marti odgarnął dłonią małą warstwę śniegu spostrzegł w śniegu złociste futerko z ciemniejszymi brązowymi odcieniami  – patrz co znalazłeś śliczny mały kotek zamarzłby, gdybyś go nie zauważył pewnie schował się przed zimnem i śnieg go zasypał
– hau hau – zaszczekał Mixi wesoło machając ogonkiem
– jest śliczny weźmiemy go do domu jest malutki, jak kuleczka  – powiedział Marti chwytając małego kotka w dłonie  – napoimy i nakarmimy, a potem pojedziemy do weterynarza
– hau hau – ciesząc się Mixi machał ogonkiem próbując obwąchać maleństwo trzymane w dłoniach przez Martiego
– widzisz maleństwo miałeś szczęście – powiedział Marti ogrzewając w ciepłych wełnianych rękawiczkach malutkiego kotka podniósł się z kucnięcia – gdyby Mixi cię nie znalazł nie przetrwałbyś zimy w takim mrozie, a teraz będziesz  miał swój domek
– hau hau – Mixi idąc przy Martim radośnie poszczekiwał
– chodź Mixi idziemy do domu – powiedział Marti do swojego pieska – jesteś taki śliczny nazwę cię Tigi
Mixi i Marti pomału idąc doszli do bramki swojego domu. Otwierając furtkę Marti wpuścił Mixi do ogrodu:
– chodź piesku idziemy już do domu – powiedział Marti do Mixi
– cześć – za plecami Martiego  odezwał się znajomy głos
– cześć – odwracając się odpowiedział Marti
– nie widziałeś nas? – spytał Sent
– co tam masz? – spytał Matti spostrzegłszy złotobrązowe futerko
– kotka – odpowiedział Marti
– skąd go masz? – spytał Pabi
– Mixi znalazł pod śniegiem – powiedział Marti pokazując Mattiemu, Pabiemu i Sentowi małego kotka – spójrzcie na niego
– jaki śliczny – odezwał się Matti
– taki malutki – powiedział Sent
– bardzo ładny – powiedział Pabi
– tak – odpowiedział Marti – moje maleństwo nazywa się Tigi
– nawet trochę wygląda – powiedział Sent – jak taki mały tygrysek
– idziesz teraz do biura? – spytał Pabi
– ja nie idę  pojadę z nim do weterynarza – odpowiedział Marti – a wy?
– możemy jechać z tobą? – spytał Matti
– tak – odpowiedział Marti
– a masz dla niego karmę? – spytał Pabi
– no właśnie nie – odpowiedział Marti
– to po weterynarzu możemy pojechać do zoologicznego – powiedział Pabi
– w sumie to dobry pomysł – powiedział Matti
– czyli dzisiaj mamy wolne? – spytał Pabi
– tak – odpowiedział Marti wchodząc do domu
– dzisiaj mamy dzień opieki nad kotem – powiedział Sent
– mamy mleko? – spytał się Marti widząc Lilkę na holu
– tak – odpowiedziała Lilka – jest w lodówce
– patrz jaki śliczny – pokazując Lilce kotka powiedział Marti
– taki malutki – powiedziała Lilka – to kotek
– tak – odpowiedział Marti – mamy jakąś miseczkę?
– w szafce kuchennej są małe miseczki – powiedziała Lilka
– idę nakarmić Tigiego – powiedział Marti -, a potem jedziemy do weterynarza
– ten twój kotek jest bardzo malutki – powiedziała Lilka
– tak – odpowiedział Marti – Mixi znalazł go w śniegu, jak byliśmy na spacerze
– dzisiaj? – spytała Lilka
– tak – odpowiedział Marti
– idziecie teraz do biura? – spytała Lilka
– nie – odpowiedział Pabi – jedziemy z Martim do weterynarza
– Mixi jedzie z wami? – spytała Lilka
– zostanie w domu – odpowiedział Sent – jedziemy z kotkiem sprawdzić, czy jest zdrowy
Mixi położył się na swoim legowisku w holu. Marti poszedł do kuchni. Położył na blacie kuchennym kotka zdjął rękawiczki. Wyjął z szafki małą miseczkę i nalał do niej odrobinę mleka:
– Marti – odezwała się Aeisza wchodząc do kuchni widząc Martiego próbującego nakarmić małego kotka z miseczki – on jest za mały, żeby pić z miseczki potrzebujesz dla niego małej buteleczki ze smoczkiem, są takie specjalne dla małych zwierzątek
– chyba nie posiadamy czegoś takiego – powiedział Marti
– a poza tym mleko wyjęte prosto z lodówki jest za zimne dla takiego maluszka – dodała Aeisza – trzeba je trochę ogrzać
– mamy starą buteleczkę po Martysiu – powiedziała Lilka słysząc rozmowę Martiego i Aeiszy
– twój kotek? – spytała Aeisza podchodząc bliżej
– tak ma na imię Tigi – powiedział Marti – Mixi znalazł go w śniegu
– śliczny – powiedziała Aeisza – jest malutki, więc na razie wystarczy mu mleko z butelki, a jak trochę podrośnie, to dopiero można go karmić
– spróbuj nakarmić go tym – powiedziała Lilka podając Martiemu małą butelkę ze smoczkiem
– dobrze – odpowiedział Marti widząc kotka poruszającego łapkami – o poruszył się
– tylko delikatnie – powiedziała Aeisza spoglądając na kotka
– obudził się – spoglądając na wychylającą się spod małych łapek główkę  kotka powiedział Marti
– spróbuj go nakarmić – powiedziała Lilka nalewając mleka do buteleczki
– takie maleństwo to chyba za dużo nie je – powiedział Marti podając smoczek butelki do pyszczka kotka
– jedziemy? – spyta się Matti zaglądając do kuchni
– za chwilę – powiedział Marti – Tigi właśnie pije mleko
– poczekamy na ciebie na holu – powiedział Matti
– zaraz przyjdę – powiedział Marti
– dobra – powiedział Matti – jesteśmy na fotelach
– za chwilę przyjdę – powtórzył Marti
– ok – odpowiedział Matti znikając za drzwiami
Marti nakarmił swojego małego kotka mlekiem. Trzymając maluszka wyszedł na hol:
– przypilnujesz Tigiego na chwilkę – zostawiając kotka Mattiemu: powiedział Marti – pójdę tylko do pokoju po kluczyki do samochodu
– dobrze – odpowiedział Matti
– dosłownie za minutę będę  – powiedział Marti idąc do swojego pokoju
– jaki malutki – powiedział Sent przyglądając się kotkowi
– jest mniejszy niż króliczek Aeiszy – powiedział Matti – skąd wiecie, że to kotek?
– pewnie dopiero co się urodził – powiedział Pabi
– możliwe – odpowiedział Matti
– porzucone biedactwo – powiedział Sent
– w naszej okolicy jest mało kotów – powiedział Pabi
– już jestem – odezwał się Marti schodząc na dół – możemy jechać
– najpierw jedziemy do weterynarza, czy do sklepu zoologicznego? – spytał Matti
– do weterynarza – odpowiedział Marti podchodząc do  Mattiego – potem do zoologicznego trzeba zaopatrzyć Tigierka w legowisko, szelki i smycz, kuwetę  z granulatem, szczotkę do sierści, miseczkę, drapak
– zamierzacie jechać z kotkiem trzymając go na rękach? – spytała Lilka
– nie – odpowiedział Marti
– a gdzie mielibyśmy go trzymać? – spytał Marti
– możecie przewieźć Tigierka w nosidełku Mitiego – odezwała się Aeisza – powinien się zmieścić
– masz tutaj te nosidełko? – spytał Pabi
– mogę przynieść z pokoju – powiedziała Aeisza
– jak tak to przynieś – powiedział Matti – czekaliśmy już tyle poczekamy jeszcze moment
– dobrze – odpowiedziała Aeisza – zaraz przyjdę
– słodki ten kociak – powiedział Matti
– mogę już – powiedział Marti -, bo jeszcze mi się do niego przywiążesz
– no co ty? – odpowiedział Matti – Toxi ma uczulenie na sierść i nie może mieć zwierzaków, jakbym go wziął do domu ze sobą, to po kilku dniach przyniósłbym ci go z powrotem
– możliwe – odpowiedział Pabi
– jest śliczny – powiedział Sent -, ale nie każdy może mieć zwierzaki w domu
– już sobie wyobrażam wiosnę i nadchodzący sezon – powiedziała Lilka – pies, kot i królik spacerujący po ogrodzie, a wokół dzieci biegające za zwierzaczkami
– może jeszcze o każdej porze dnia – powiedział Pabi
– macie – podając nosidełko powiedziała Aeisza
– wy moje drogie panie niestety zostaniecie w domu – powiedział Pabi – dzisiaj nie zmieścicie się w samochodzie
– dzięki – odpowiedział Marti wkładając kociaka do nosidełka
– szelki też potrzebujesz? – spytała Aeisza
– nie – odpowiedział Marti – zoologiczny jest obok weterynarza
– jedziemy? – spytał Matti trzymający w dłoniach nosidełko z kotkiem
– jasne – odpowiedział Marti
– do zobaczenia później – powiedział Matti
– o ile jeszcze dzisiaj wrócimy – dodał Pabi
– no właśnie – odparł na to Sent
– chodźcie – powiedział Marti – już prawie południe
Pabi, Sent, Matti i Marti poszli do garażu. Wsiedli do samochodu. Marti odpalając silnik. Drzwi garażu i bramy wyjazdowej  otworzyły się automatycznie. Marti powoli jechał drogą wiodącą do najbliższego weterynarza:
– daleko to? – spytał Sent
– nie zaraz będziemy – odpowiedział Marti
– kto ma koteczka? – spytał Pabi
– ja – odpowiedział Matti
– już jesteśmy na miejscu – powiedział Marti
– chyba jest czynne – powiedział Pabi
– coś tu pusto – dodał Sent
– o tej porze roku to rzadko kto jeździ do weterynarza – powiedział Marti -, a jak ktoś jest to na pewno kolejka jest w środku
– oby nie – powiedział Pabi
– zbadamy kotka – powiedział Marti – po kupimy potrzebne rzeczy, a potem odwiozę was do domu
– dobrze – odpowiedział Matti
– idziemy najpierw do sklepu? – spytał Pabi – czy do weterynarza?
– może pójdziemy zobaczyć czy jest kolejka – zaproponował Sent
– jeśli weterynarz od razu was przyjmie – powiedział Pabi – to poczekamy na was na korytarzu
– ok – powiedział Marti
– a jak nie – powiedział Pabi – to pójdziemy do sklepu
– Dzień dobry – odezwał się weterynarz widząc Martiegi i Mattiego na korytarzu
– Dzień dobry – odpowiedział Marti
– Państwo znowu u mnie? – spytał weterynarz – piesek się rozchorował, czy królik?
– ani to, ani to – odpowiedział Marti – mamy nowe zwierzątko
– małego kotka – dodał Matti
– znalazłem w śniegu małego kotka – powiedział Marti – i trzeba go zbadać
– rozumiem – odpowiedział weterynarz wskazując dłonią pokój – proszę wejść do środka
– już – powiedział Marti mówiąc do Mattiego  – chodź
– skoro państwo mają tyle zwierzątek – powiedział weterynarz – to będą państwo często u mnie bywać
– tego nie wiemy – powiedział Marti -, ale na badanie kontrolne na pewno będziemy przychodzić
– mam na imię Don – przedstawił się weterynarz
– ja mam na imię Marti – powiedział Marti -, a to Matti
– a jak ma na imię zwierzątko? – spytał weterynarz Don
– Tigi – powiedział Marti
– niech pan położy kotka  na stół – powiedział weterynarz Don przyglądając się małemu kotkowi
– już – Marti położył kotka na stół
– zwierzaczek trochę zmarzł – powiedział weterynarz badając kotka  -, ale wygląda na zdrowego mogę państwu wypisać książeczkę zdrowia dla kota, ale jeśli coś się będzie z nim dziać, to proszę przyjechać
– w sumie, to kotek zostanie z nami, ale na razie nie zamierzamy go nigdzie wozić – powiedział Marti – w zimę spędzi w domu, a wiosnę i lato w ogrodzie
– wychowywany w domowych warunkach – powiedział weterynarz Don
– a czy on potrzebuje jakiś witamin? – spytał Marti wkładając Tigiera do nosidełka
– mogę państwu wypisać witaminy potrzebne dla małego kotka – powiedział weterynarz Don – tutaj obok jest zoologiczny na pewno tu je panowie znajdą
– jakby pan mógł? – powiedział Marti
– kotek jest bardzo młody – powiedział weterynarz Don wypisując książeczkę – urodził się kilka dni temu jeszcze nie jest konieczne podawanie mu witamin
– całe szczęście – odpowiedział Marti
– a z króliczkiem wszystko w porządku? – spytał weterynarz Don
– tak – odpowiedział Marti – jest zdrowy i prawidłowo się rozwija
– skoro tak – powiedział weterynarz Don – to niech państwo na wiosnę przyjdą ze swoimi zwierzątkami na badania kontrolne
– dobrze – powiedział Marti – na pewno przyjdziemy
– proszę – podając książeczkę zdrowia Tigiego powiedział weterynarz Don
– dziękuję – powiedział Marti
– ja również – odpowiedział weterynarz Don
– do widzenia – powiedział Marti
– do widzenia – powiedział weterynarz Don – odprowadzając Martiego i Mattiego do drzwi
– co już? – spytał Pabi widząc wychodzących z pokoju Martiego i Mattiego – i co?
– jest zdrowy – powiedział Marti – możemy iśc do sklepu zoologicznego
Pabi, Sent, Matti i Marti wyszli z budynku. Razem poszli do sklepu zoologicznego. Przechadzając się między półkami wybrali kilka rzeczy potrzebnych dla małego zwierzątka. Marti trzymając kotka w nosidełku zapłacił za akcesoria niezbędne do wychowania małego kotka. Wyszedłszy ze sklepu Sent, Pabi, Matti i Pabi wsiedli do samochodu. Matti usiadł na przednim siedzeniu chwycił w dłonie nosidełko podane mu przez Martiego. Główka kotka wychylała się z nosidełka. Tigi z zaciekawieniem obserwował otoczenie.  Marti odpalił silnik wozu i pomknął w stronę miasteczka odwieźć swoich znajomych do domów.