Fundacja (479)


Chłodny dzień rozpoczął się opadami białych płatków śniegu. Lilka i Aeisza poszły o poranku z Martysiem na spacer do miasteczka. Przechadzając się małymi uliczkami doszły do niewielkiego sklepiku:
– Dzień dobry – przywitała Lilkę i Aeiszę ekspedientka pytając  – coś podać?
– Dzień dobry – odpowiedziała Lilka – tak ma pani może jakieś bajeczki dla dzieci
– tak – odparła ekspedientka pokazując dłonią jedną z półek  – w dziale z książkami  znajdzie pani bajki dla dzieci i nie tylko
– dziękuję – odpowiedziała Lilka podchodząc do pułki
– patrz jakie ładne – powiedziała Aeisza pokazując Lilce małą pozytywkę
– tak bardzo – odpowiedziała Lilka – śliczne
– idealne na prezent dla malucha – powiedziała Aeisza
– raczej dla dziewczynki – odpowiedziała Lilka
– tak dla dziewczynki – odpowiedziała Aeisza -, a ta twoja koleżanka…
– Sara – powiedziała Lilka – ma mieć dziewczynkę
– no właśnie – odpowiedziała Aeisza – taki miły upominek
– no nie wiem – odpowiedziała Lilka -, a jaką bajeczkę wybrać dla Martysia
– tutaj są bajeczki o zwierzątkach – powiedziała Aeisza – pokazując jedną z książeczek
– może w czymś doradzić? – spytała ekspedientka podchodząc do Lilki i Aeiszy przeglądających książeczki dla dzieci
– która z książeczka  jest najlepsza dla tego młodzieńca? – spytała Lilka uśmiechając się do Martysia
– ta o zwierzątkach – odpowiedziała ekspedientka – jest dobra dla małych dzieci
– to poprosimy tą książeczkę i pozytywkę – powiedziała Lilka
– panie są stąd? – spytała z zaciekawieniem ekspedientka
– tak – odpowiedziała Lilka – a czemu pani pyta?
– nie widziałam was tutaj wcześniej – odpowiedziała ekspedientka
– prowadzę pensjonat – odpowiedziała Lilka – położony nieopodal morza
– to pewnie rzadko panie tu przychodzą – odpowiedziała ekspedientka
– mieszkamy tu od niedawna – odpowiedziała Aeisza
– rozumiem – odpowiedziała ekspedientka – to pewnie nie słyszały panie jeszcze o akcji charytatywnej odbywającej się w naszym miasteczku
– jakiej akcji? – spytała Aeisza
– co roku przed świętami fundacja organizuje zbiórkę dla dzieci opuszczonych przez swoich rodziców – powiedziała ekspedientka
– nie słyszałam o tym wcześniej – odpowiedziała Lilka – chodź mieszkam tu już od prawie trzech lat
– mieszkańcy miasteczka gromadzą dla dzieci z sierocińca maskotki, gry i książeczki – odpowiedziała ekspedientka – a także dla chorych dzieci przebywających w szpitalach drobne datki w ramach wsparcia leczenia dla ich rodziców w trudnej sytuacji życiowej
– a gdzie odbywa się zbiórka? – spytała Aeisza -, bo chyba nie tutaj
– fundacja dział przy domu kultury – odpowiedziała ekspedientka – dzisiaj przez cały dzień są organizowane  specjalne koncerty charytatywne, konkursy i spektakle dla dzieci z sierocińca mogą panie iść zobaczyć to tu niedaleko
– wiesz gdzie jest tutaj dom kultury? – spytała Aeisza Lilkę
– tak – odpowiedziała Lilka – a raczej centrum kultury przy ośrodku sportowym
– tak – odpowiedziała ekspedientka wydając Lilce resztę
– dziękuję – odpowiedziała Lilka – pójdziemy zobaczyć
– do wiedzenia – powiedziała Aeisza wychodząc ze sklepu
– do widzenia – odpowiedziała ekspedientka
– biedne dzieciaczki – powiedziała Aeisza
– tak – odpowiedziała Lilka – to takie smutne gdy rodzice nie są w stanie ponieść odpowiedzialności związanej z wychowaniem dzieci z różnych przyczyn losowych
– tak – odpowiedziała Aeisza – trafiają do domu dziecka, a niejednokrotnie media wykorzystują je do swoich intencji nie zawsze chwalebnych, z  czego te biedne dzieci nie zdają sobie nawet sprawy
– ciekawe co się kryje pod tą całą otoczką? – zastanawiała się głośnio Lilka
– czasami tak bardzo próbujemy uwierzyć w czyjąś niewinność, że nie zauważmy, że w ten sposób krzywdzimy innych i dlatego właśnie niektórzy tworzą fundacje – odparła na to Aeisza
-, ale czy tak naprawdę pomagamy innym tego tak naprawdę nie wiemy – powiedziała Lilkaa
– czasem wydaje mi się, że te całe fundacje to jakaś jedna wielka bujda – odparła na to Aeisza
– z jednej strony pokazuje się w telewizji chorych ludzi, ale czy to prawdziwi ludzie, czy tylko fikcja czasem myślę sobie, że to próba wzbudzenia litości poprzez media, oddziaływanie na współczucie, ale czy ci reporterzy komuś tak naprawdę pomagają? – spytała Lilka
– czasami wspieramy takie fundacje wpłacając drobne kwoty – powiedziała Aeisza
– w sumie to dobre inicjatywy z jednej strony – powiedziała Lilka –  przynajmniej młodzi ludzie uczestniczący  w wolontariacie uczą się pomagać innym, ale czy to ich czegoś tak naprawdę uczy tego tak naprawdę nie wiemy
– to miłe, że są ludzie, którzy się starają pomagać innym – powiedziała Aeisza –  z drugiej zaś strony, czy to nie jest pokazanie wygodnego stylu życia uzbierać pieniądze i podarować innym zamiast samemu na nie zapracować
– no właśnie – powiedziała Lilka – większość ludzi musi  samodzielnie na siebie zapracować i czy ktoś się nad nimi lituje i im współczuje nie sądzę
– a co ja mam powiedzieć – powiedziała Aeisza – też jestem schorowana, a musiałam pracować i nie miałam żadnej pomocy ani ze strony państwa nawet w postaci minimalnego świadczenia socjalnego ani renty, ani nie zgłaszam się do żadnych fundacji tylko mnie posyłali  do pracy, a jak coś się wydarzyło albo pogorszył się mój stan zdrowia, to potem powiedzieli, że sama chciałam pracować i taka jest prawda, i rzeczywistość na obecną chwilę i dlatego nie chcę wracać do tamtych ludzi
– rozumiem – powiedziała Lilka wchodząc do okolicznego centrum kultury – chodź zajrzymy do środka
– dobrze – odpowiedziała Aeisza idąc obok Lilki
– Witam – przywitała ich szczupła kobieta stojąca na korytarzu
– Dzień dobry – odpowiedziała Aeisza
– przyszły panie na naszą akcje charytatywną? – spytała szczupła kobieta
– tak – odpowiedziała Lilka – tylko z ciekawości zobaczyć
– mam na imię Joli  – odpowiedziała kobieta zapraszając – na sali odbywają się teraz przedstawiania dla dzieci
– ja mam na imię Lilka – przedstawiła się Lilka – to mój synek Martyś i koleżanka Aeisza
– jaki śliczny bobasek – powiedziała Joli wskazując na wysokiego krępego chłopaka układającego maskotki przyniesione przez dzieci – a to jeden z wolontariuszy Dami
– Dzień dobry – odezwał się Dami widząc na sobie wzrok Lilki i Aeiszy
– Dzień dobry – odpowiedziała Lilka
– Jusi – odezwała się Joli do jeden z dziewczyn wychodzącej z sali  – mogłabyś zaprowadzić panie do sali
– tak – odpowiedziała  Jusi przedstawiając się Lilce i Aeiszy – mam na imię Jusi jestem jedną z wolontariuszek pomagam fundacji gromadzić datki i zabawki dla dzieci z sierocińca
– miło nam cię poznać – powiedziała Lilka uśmiechając się do Jusi
– to pani synek? – spytała Jusi
– tak – odpowiedziała Lilka – ma na imię Martyś
– jest śliczny – powiedziała Jusi prowadząc Lilkę i Aeiszę do sali wskazując na krzesła – tutaj mają panie wolne miejsce
– dziękuję – powiedziała Lilka – może i my was wesprzemy o ile istnieje taka możliwość?
– na korytarzu jest skarbona na datki – powiedziała Jusi -, a zabawki dla dzieci można przynosić i kłaść w kącie na korytarzu Dami je układa i zanosi do pomieszczenia gdzie są segregowane przez innych wolontariuszy, a następnie przesyłane do wybranych domów dziecka
– zauważyłyśmy – powiedziała Lilka
– można również wspierać fundację smsem, transferem  lub kupując bilet na koncerty charytatywne – powiedziała Jusi
– a te dzieci na przedstawieniu? – spytała Aeisza – to przyjechały z sierocińca
– dzieci z sierocińca wraz ze swoimi wychowankami przygotowały ten spektakl – powiedziała Jusi – śpiewają również w chórkach w trakcie koncertów
– dzieci przygotowywały repertuar? – spytała Lilka
– te dzieciaczki mają dzisiaj wyjątkową okazję, a raczej szczęście spotkać się z artystami na scenie i poza nią pomagającym im zorganizować przedstawienie teatralne – powiedziała Jusi – i wolontariusze z naszej fundacji również pomagają w przygotowaniach wystroju sceny i sali dla publiczności
– na dworze dzisiaj jest zimno – powiedziała Lilka – pewnie dużo osób przyjdzie się chodź na chwilę ogrzać
– mamy taką nadzieję – powiedziała Jusi
– a bilety na koncerty gdzie można kupić? – spytała Lilka
– w internecie i u nas w kasie przed koncertami – powiedziała Jusi – mogę przynieś pokazać
– my i tak już pomału idziemy do domu – powiedziała Lilka – pójdziemy z tobą
– nie zostaną panie na spektaklu? – spytała Jusi
– przyjdziemy wieczorem na koncert – powiedziała Lilka
– teraz trwają spektakle dla dzieci – powiedziała Aeisza –, a Martyś jest jeszcze za mały
– ile biletów panie potrzebują? – spytała Jusi podchodząc do kasy z biletami
– dziesięć  – odpowiedziała Lilka wyjmując z torebki mały portfelik
– bardzo proszę – powiedziała Jusi – podając bilety Lilce
– reszty nie trzeba – powiedziała Lilka podając banknoty Jusi
– dziękuję – odpowiedziała Jusi – i serdecznie zapraszam wieczorem
– na pewno przyjdziemy – odpowiedziała Lilka
– do widzenia – powiedziała Aeisza
– do zobaczenia – odpowiedziała Jusi
– do widzenia – pożegnała się Lilka
Śnieg na dworze przestał padać i nieco się ociepliło. Aeisza i Lilka pomału szły w stronę domu:
– pójdziemy na ten koncert? – spytała Aeisza
– tak – odpowiedziała Lilka
– po co ci tyle biletów? – spytała Aeisza
– pójdziemy całą ekipą – powiedziała Lilka – ty też
– a Miti? – spytała Aeisza – przecież nie może tak długo zostać sam w domu
– nic mu nie będzie – powiedziała Lilka – Mixi też zostanie w domu nie możemy go wziąć ze sobą
– mówisz, że Mixi będzie pilnować mojego Mitiego – powiedziała Aeisza
– a no jak inaczej – powiedziała Lilka
– chyba żartujesz – odpowiedziała Aeisza
– a teraz też przecież jest w domu – powiedziała Lilka
– no  tak – powiedziała Aeisza -, ale jakby zaczął hałasować albo wydostał się z klatki to Marti i Matti by to usłyszeli i poszli zobaczyć co się dzieje, a jak zostanie zupełnie sam?
– zostanie z Mixi – powiedziała Lilka – jak Mixi go zauważy, to przypilnuje twojego Mitiego
– jasne – powiedziała Aeisza
– wystarczy zostawić króliczkowi jedzenie, picie, zabawki  – powiedziała Lilka – i zamknąć dobrze klatkę na pewno nie ucieknie
– skoro tak  mówisz – powiedziała Aeisza
– jesteśmy już w domu – odezwała się Lilka wchodząc na korytarz zostawiła wózek Martysia przy drzwiach chwyciła synka na ręce
Marti i Matti pracowali  popołudniu w biurze. Przeglądając pojawiające się w Internecie najnowsze informacje. Sent i Pabi oglądali najświeższe single pojawiające się w necie:
– cześć – przywitała się Lilka wchodząc do biura
– cześć – odpowiedział Marti
– mamy dla was niespodziankę – powiedziała Lilka pokazując bilety na koncert
– jaką? – spytał Pabi
– mamy bilety na koncert charytatywny – odpowiedziała Lilka
– na dzisiaj? – spytał Marti
– tak – odpowiedziała Lilka – skąd wiesz?
– przed chwilą dzwonili do nas z fundacji – powiedział Matti – i zaprosili nas na ten koncert
– w sumie – powiedział Marti – to dobra inicjatywa
– i co też kupiliście bilety? – spytała Lilka
– prosili o przekazanie informacji o akcji charytatywnej w radiu – powiedział Sent
– a pójdziemy na koncert? – spytała Lilka
– tak – odpowiedział Marti
– a ile kupiłaś tych biletów? – spytał Pabi
– dla wszystkich – odpowiedziała Lilka
– a co ze zwierzakami? – spytał Matti
– Mixi i Miti zostaną w domu – odpowiedziała Lilka – a Martyś pójdzie z nami
– idźcie do domu – powiedział Marti – po Toxi, Dori i Sarę – później  spotkamy się w miasteczku
– o której jest koncert? – spytał Pabi
– o osiemnastej – odpowiedziała Lilka
– spotkamy się za pięć osiemnasta – powiedział Marti – przed centrum kultury
– dobrze – odpowiedział Sent wstając z krzesła
– jest coś na obiad? – spytał Marti wychodząc z biura
– zaraz przygotuje – odpowiedziała Lilka – dopiero, co przyszłyśmy z miasteczka
Matti, Sent i Pabi wyszli z biura. Marti zamknął za nimi drzwi. Aeisza poszła do swojego pokoju nakarmić Mitiego. Marti nalał wody i dosypał karmy do miski Mixi.  Lilka poszła do kuchni położyła Martysia na jego dziecięcym krzesełku:
– byłyście w miasteczku? – spytał Marti wchodząc do kuchni
– tak – odpowiedziała Lilka
– na zakupach? – spytał Marti
– na spacerze – odpowiedziała Lilka – kupiłam Martysiowi bajeczki dla dzieci i pozytywkę dla maleństwa Sary
– pokaż – powiedział Marti
– jest w torebce – powiedziała Lilka
– mogę? – spytała Marti spytał Marti spoglądając na torebkę
– zobacz sobie – powiedziała Lilka
– ładne – powiedział Marti – co to za bajeczki?
– o zwierzątkach – odpowiedziała Lilka
– wiesz – powiedział Marti – skoro już natworzyłyście tyle tych kokardek, a nie jest wam, to potrzebne, to możecie to przekazać w ramach czynu społecznego na cele charytatywne dla dzieciaków
– wiesz to dobry pomysł – powiedziała Lilka –, ale to jest przeznaczone na sprzedaż na portalu Aeiszy ona też przecież musi za coś żyć i utrzymywać swojego królika
– jest milionerką – powiedział Marti
– pieniądze ma  na swój dom – powiedziała Lilka  – przecież nie może cały czas mieszkać z nami
– skoro tak mówisz – powiedział Marti
– już wsparłyśmy fundacje kupując bilety na koncert charytatywny – powiedziała Lilka
– ok – powiedział Marti – jak tak uważasz
– o czym rozmawiacie? – spytała Aeisza
– idziesz tak na koncert? – spytał Marti
– tak –  odpowiedziała Aeisza siadając na krześle  – już się przebrałam
– a ty? – spoglądając na Lilkę spytał Marti
– pójdę się przebrać po obiedzie – powiedziała Lilka
– dobrze – odpowiedział Marti – zjemy i pójdziemy razem
– Martysia też trzeba inaczej ubrać – powiedziała Lilka
– idzie z nami? – upewnił się Marti
– tak – odpowiedziała Lilka – to koncert przygotowany przez dzieci z myślą o dzieciach, więc pewnie będzie dużo rodzin
– miła rodzinna atmosfera – powiedziała Aeisza
Lilka położyła talerze z warzywną zupą na stole. Marti zjadł swoją porcję i od razu poszedł do pokoju się przebrać. Lilka wzięła Martysia na ręce i również poszła się  przebrać do pokoju. Aeisza została w kuchni i pozmywała talerze. Kilka minut później Lilka i Marti z Martysiem zeszli na dół. Aeisza czekając na znajomych siedziała na jednym z fotelik
– możemy już iść – zakładając kurtkę powiedział Marti
– już jestem gotowa – powiedziała Aeisza
– jedziemy samochodem? – spytała Lilka
– możemy się przejść – powiedział Marti – mamy jeszcze dużo czasu
– z dzieckiem – powiedziała Lilka – koncert może trwać do późna
– no dobrze – odpowiedział Marti – pojedziemy samochodem
Marti wyjął kluczki do samochodu z kieszeni. Wziął na ręce Martysia i poszedł do garażu. Otworzył drzwi samochodu.  Zapiął Martysian pasami w foteliku. Wsiadł do samochodu odpalając silnik otworzył drzwi od garażu. Wyjechał na podjazd nie gasząc silnika zamknął drzwi garażu. Otwierając pilotem automatyczną bramę wyjazdową.  Lilka i Aeisza wyszły z domu. Aeisza poszła do samochodu. Lilka zamknęła drzwi domu. Chwilę później wsiadła do samochodu:
– możemy jechać? – spytał Marti
– tak – odpowiedziała Lilka zapinając pasy
Marti ruszył z miejsca w kilkanaście  minut później dojechał do miasteczka. Zaparkował samochodu nieopodal centrum kultury Sent z Dori, Matti z Toxi i Pabi z Sarą czekali na nich pod budynkiem:
– już idą – odezwał się Sent widząc Martiego
– wcześnie przyszliście – powiedział Marti
– wy też – odpowiedział Pabi
– przyjechaliśmy samochodem – odpowiedział Marti
– my przyszliśmy pieszo – powiedział Matti
– idziemy do środka? – spytała Dori – jest zimno
– tak – odpowiedział Pabi – chodźmy już
W chłodny wieczór publiczność koncertu charytatywnego pomału zaczęła gromadzić się na korytarzu. Jusi i Dami wprowadzali publiczność na salę. Wskazując gościom koncertu miejsca siedzące. Joli wyszła na scenę przyglądając się publiczności zajmującej wolne krzesełka. Zaczęła witać publiczność zapowiadając repertuar koncertu. Publiczność usadowiwszy się na swoich miejscach spojrzała w stronę sceny. Wieczorem w przyciemnionej sali na scenie pojawili się aktorzy i wokaliści w towarzystwie dziecięcego chórku wraz z orkiestrą grając melodię nadającą rytm koncertu.