Zimowy ogród (476)


Marti wstał wczesnym rankiem. Wyjrzał przez okno w ogrodzie panował totalny nieład. W nocy wiatr pozrywał z drzew ostanie opadające na ziemię liście. Ogród mienił się żółtobrązowymi z domieszką nieco czerwonymi i jasnozielonym barwami  liści. Marti zszedł na dół zakładając na siebie kurtkę. Wyjął grabki z małego schowka na narzędzia. Spoglądając na Mixi leżącego na swoim legowisku:
– idziesz ze mną  na dwór – spytał  Marti psa
Mixi spojrzał na Martiego pomału podnosząc się z legowiska. Powoli idąc za Martim wyszedł na ogród za swoim panem:
– patrz – pomyślał głośno Marti – od czego tu zacząć
Mixi spoglądając na Martiego pomachał ogonem. Marti pomału poszedł w kierunku drzew pod którymi leżało najwięcej liści. Mixi spostrzegłszy ludzi idących wzdłuż ogrodzenia podbiegł do płotu. Marti pomału grabił liście w jednym miejscu. Mixi widząc pana pośród liści podbiegł do Martiego. Wesoło przebierając łapkami w usypanej z liści górce. W kilkanaście minut wszystkie liście porozrzucane wokół drzew zostały uprzątnięte. Marti pozbierał pozostałości po jesieni do wielkiego worka. Mixi szedł za swoim panem. Marti zostawił wielki wór z liśćmi przy płocie:
– co idziemy do domu? – spytał Marti swojego psiaka
– hau, hau – zaszczekał Mixi machając ogonem tak, jakby miał zamiar powiedzieć tak
– chodź piesku – powiedział Marti głaskając Mixi po głowie – już idziemy jest bardzo zimno
Marti poszedł w kierunku domu. Mixi szedł za nim. Wchodząc do domu Marti odłożył do schowka grabie:
– cześć – odezwał się Regis widząc Martiego
– cześć – odpowiedział Marti
– byłeś w ogrodzie? – spytał Regis
– tak – odpowiedział Marti – zamiatałem liście w ogrodzie
– widziałem – odpowiedział Regis
– wcześnie wstałeś – powiedział Marti – idziesz gdzieś?
– nie – odpowiedział Regis – nie mogłem spać
– ja też – odpowiedział Marti
– czemu? – spytał Regis
– nie wiem – odpowiedział Marti
– coś cię trapi? – spytał Regis
– nie bardzo – odpowiedział Marti – a ciebie?
– mnie nie – odpowiedział Regis -, ale myślałem o powrocie do domu
– do domu? – spytał Marti – nie podoba ci się tu?
– nie – odpowiedział Regis – muszę wracać do domu do pracy
– możesz jechać – powiedział Marti
– a co z Aeiszą – powiedział Regis – nie mogę jej wziąć ze sobą
– nie jesteście małżeństwem więc i tak by z tobą nie pojechała – powiedziała Marti – Aeisza może zostać z nami
– i nie będziesz miał nic przeciwko temu? – spytał Regis
– to spokojna dziewczyna – powiedział Marti – raczej nie wyczuwam z jej strony zagrożenia wręcz przeciwnie wydaje mi się osobą nieco zagubioną i nie wie, co zrobić z własnym życiem, raz mówi tak, raz tak…
– skoro mogę wyjechać – powiedział Regis – to pójdę się spakować do pokoju
– dobrze – powiedział Marti
– w sumie – powiedział Regis – to niczego się nowego nie dowiedzieliśmy
– jak nie – odpowiedział Marti – dla mnie już wszystko jest jasne
– a dla mnie nie – powiedział Regis – normalnie ręka rękę myje jedyne, z tego co zrozumiałem, to tylko, to, że ma jakąś koleżankę, z którą się pokłóciłam
– ja też – odpowiedział Marti -, ale chyba się już pogodziły
– nie wiem – powiedział Regis
– cześć – przywitała się Lilka widząc Martiegoo i Regisa na holu
– cześć – odpowiedział Regis
– Regis wyjeżdża – powiedział po cichu Marti do Lilki
– zima się zbliża – powiedziała Lilka – jest coraz chłodniej
– tak – powiedział Marti – liście już dawno opadły z drzew
– tylko iglaki są jeszcze zielone – powiedział Regis
– drzewa iglaste są zielone przez cały rok – odezwała się  Aeisza pochodząc do znajomych
– Marti dzisiaj zamiatał liście w ogrodzie – powiedział Regis
– tak – odpowiedział Marti – i jest mnóstwo szyszek
– to ja już idę – powiedział Regis
– to może pójdziemy do kuchni na śniadanie – powiedziała Lilka
– a co już przygotowałaś? – spytał Marti
– dopiero co przyszłam – powiedziała Lilka
– a no racja – odpowiedział Marti
– chodź Aeisza – powiedziała Lilka – pomożesz mi przygotować śniadanie
– dobrze – odpowiedziała Aeisza odpowiedziała idąc z Lilką
– już jedziesz? – spytał Marti – nie zostaniesz na śniadanie
– przyjdę za chwilę – powiedział Regis – spakuje się i zaniosę rzeczy do samochodu
– jak tak – powiedział Marti – to przyjdź, ale ciekawe, jak to wyjaśnisz Aeiszy
– nic jej nie mów – powiedział Regis
– dobrze – powiedział Marti
Regis poszedł do swojego pokoju. Pomału pakował swoje rzeczy do torby. Marti poszedł do kuchni:
– co dzisiaj na śniadanie? – spytał Marti
– kanapki – odpowiedziała Lilka
– już gotowe? – spytał Marti
– za chwilę – odpowiedziała Lilka
– gdzie Regis? – spytała Aeisza
– za chwilę przyjdzie – odpowiedział Marti
– no i co z tą twoją koleżanką? – spytał Marti
– normalnie – powiedziała Aeisza
– mówiłaś coś – powiedział Marti -, że prowadzisz jakiś portal, czy radio online
– tak – odpowiedziała Aeisza
– ta twoja koleżanka też? – spytał Marti
– to moja inicjatywa – powiedziała Aeisza
– a czym dokładnie zajmuje się twój portal? – spytał Marti
– szczerze – odpowiedziała Aeisza – mam odpowiedzieć
– tak – odparł na to Marti
– zanim powstał portal kulturalny – powiedziała Aeisza -, to miała być strona do sprzedaży kosmetyków i pozyskiwania nowych konsultantów jakieś firmy kosmetycznej, ale mnie się to nie podobało znalazłam dużo reklamodawców i stworzyłam swój portal handlowy, na którym można było kupić praktycznie wszystko: książki, kosmetyki, gadżety, prezenty, sprzęt audio itp. w między czasie  nawiązałam współpracę z innym radiem, internetowym a  w miarę czasu przekształciłam portal handlowy w portal kulturalny w ramach którego działa radio online
–  ale jak? – spytał Marti
– na początku szukałam ludzi do pracy – powiedziała Aeisza -, ale  tak naprawdę nie wiedziałam kogo szukałam i po co?, znalazłam kilkanaście programów partnerskich, w internecie można znaleźć mnóstwo form pracy…
– ok – powiedział Marti
– o czym rozmawiacie? – spytał Regis przerywając rozmowę
– o portalu Aeiszy – powiedział Marti
– no nie przegapiłem taką rozmowę – powiedział Regis
– no powiedz – powiedział Marti – jak powstało twoje radio?
– też jestem ciekawy – powiedział Regis
– śniadanie podane stołu – przerwała Lilka
– smacznego – powiedział Marti -, a zapowiadało się na całkiem sympatyczną rozmowę
– no nie – powiedział Regis
– no słucham? – powiedział Marti – przecież chyba sama tego nie osiągnęłaś
– współpraca z portalem sprzedającym bilety – powiedziała Aeisza – zapoczątkowały wydarzenia kulturalne prowadzone przez studentki
– i… – spytał Marti
– tak jakoś wyszło – odpowiedziała Aeisza
– wcześniej? – spytał Marti
– dobra na mnie już czas – powiedział Regis wstając z krzesła  – możecie potem porozmawiać
– ok – powiedział Marti wstając z krzesła
– idziecie gdzieś? – spytała Lilka
– tak – odpowiedział Marti – zaraz wrócę
– do widzenia – powiedział Regis muskając w policzek Aeiszę
– do zobaczenia – odpowiedziała Aeisza
– raczej nie prędko – powiedział Marti wychodząc z kuchni z Regisem
– o co chodzi? – spytała Aeisza
– nie wiem – odpowiedziała Lilka
– dlaczego Regis już poszedł? – spytała Aeisza
– nie powiedział ci? – spoglądając na nią spytał Lilka
– nie – odpowiedziała Aeisza
– właśnie wraca do domu – odpowiedziała Lilka
– co? – spytała Aeisza
– swojego domu – powiedziała Lilka – wyjeżdża do gór
– nic wcześniej nie mówił – powiedziała Aeisza
– no widzisz – odpowiedziała Lilka
– czemu? – spytała Aeisza
– musi iść do pracy – powiedziała Lilka – urlop mu się skończył, a jego przełożony nie wyraził zgody na przeniesienie do innego miasta
– nawet się nie pożegnał – powiedziała Aeisza
– może przyjedzie na wiosnę – powiedziała Lilka
– oby nie – odpowiedziała Aeisza
– a co masz go już dosyć? – spytała Lilka
– troszeczkę – powiedziała Aeisza – zadawał dużo pytań, na które nie znam odpowiedzi
– nie idziesz mu pomachać na pożegnanie? – spytała Lilka
– niech sobie jedzie – powiedziała Aeisza
– myślałam – powiedziała Lilka -, że będzie ci smutno
– no co ty? – odparła Aeisza – rozumiem
– tak praca jest najważniejsza – odpowiedziała Lilka
– udało się – powiedziała po cichu Aeisza – jestem wolna, mam milion na koncie i mogę kupić sobie swój wymarzony dom nad morzem
Lilka i Aeisza kończyły jeść śniadanie w kuchni. Popijając smaczne kanapki kawą zbożową. Marti poszedł odprowadzić Regisa na parking. Podając dłoń pożegnał się z kolegą. Regis wsiadł do samochodu. Ruszając z miejsca po chwili zniknął za zakrętem. Marti stojąc na parkingu spoglądał na odjeżdżającego do domu Regisa. Chwilę później wrócił do swojego domu.