Ochłodzenie (489)


O poranku na dworze było bardzo zimno. Mróz pokrywał parapety i szyby okienne. Widać śnieg padał całą noc. Podwórze na ogródku było całe zasypane białym śnieżnym puchem. Śnieg sypał coraz mocniej nie ustępując ani na chwilę. Zasypywał wszystko wokół. Temperatura spadła poniżej zera. Silny wiatr wywołał nie wielką zamieć. Marti wstał przed południem rozejrzał się po pokoju. Wyjrzał przez okno:
– śpisz? – spytał Marti
– nie – odpowiedziała Lilka pytając – już jesteś?
– tak wczoraj późno wróciliśmy – powiedział Marti
– gdzie byliście? – spytała Lilka
– w miejskim teatrze – odpowiedział Marti – na premierze teatralnej
– a nie czasem w filharmonii? – spytała Lilka
– na premierze teatralnej – odpowiedział Marti
-, po co? – spytała Lilka
– dostaliśmy do sprzedania bilety na nowy spektakl – powiedział Marti – postanowiliśmy, więc pójść zobaczyć przedstawienie
– z Aeiszą? – spytała Lilka
– tak – odpowiedział Marti – ma przygotować recenzje ze spektaklu
– spoko – powiedziała Lilka
– sprawdzimy – powiedział Marti -, czy rzeczywiście ma wyższe wykształcenie i jest dziennikarką?
– mówisz – powiedziała Lilka -, że powinna pracować w swoim zawodzie
– tak – powiedział Marti
– w redakcji – powiedziała Lilka
– tak – potwierdził Marti
-, ale, po co? – spytała Lilka -, czy tak jak jest nie jest dobrze?
– ona jest dorosła – powiedział Marti – powinna mieć własne życie
– rozumiem – powiedziała Lilka – pracę…
– wiesz – spytał Marti, – która jest godzina?
– nie wiem – odpowiedziała Lilka -, ale jest już przed południem
– jest już tak późno? – spytał Marti
– ja już wstałam wcześniej – powiedziała Lilka pokazując talerz z kanapkami -, ale jak zobaczyłam, jaka jest pogoda na dworze wróciłam do pokoju przyniosłam ci śniadanie
– ochłodziło się – powiedział Marti
– cały czas jest zimno – powiedziała Lilka – pada śnieg i jest mróz
– mówisz – powiedział Marti -, że dzisiaj do pracy nie przyjdą
– byłam rano na dole – powiedziała Lilka – nie przyszedł ani Matti, ani Pabi, ani Sent
– pewnie są w domu – powiedział Marti – może później zadzwonią pewnie jeszcze śpią wczoraj wróciliśmy przed północą
– wczoraj już padało? – spytała Lilka
– jak przyjechaliśmy było chłodno – powiedział Marti -, ale padać zaczęło dopiero po dwunastej
– Aeisza jeszcze śpi – powiedziała Lilka – rano jej nie widziałam
– niech się trochę wyśpi – powiedział Marti – jak jest zimno, to i tak goście zostają w swoich pokojach
– ktoś przyjdzie do recepcji – zażartowała Lilka – i pomyśli, że pensjonat jest pusty
– wątpię – odpowiedział Marti -, co najwyżej pomyślą, że pracownicy nie dojechali w taką pogodę
– to akurat jest prawda – powiedziała Lilka
-, co linie telefoniczne też zamarzły – powiedział Marti – nawet nie zadzwonili, że nie przyjdą
– i jak było w teatrze? – spytała Lilka zmieniając temat
– tłum, gwar i hałas – odpowiedział Marti
– pytam o przedstawienie – powiedziała Lilka
– komedia – odpowiedział Marti
– no i jak było? – spytała Lilka – widzę, że masz nowy garnitur
– zapomnieliśmy się wczoraj przebrać przed wyjazdem – powiedział Marti -, więc kupiliśmy garnitury w mieście przed przedstawieniem
– Aeisza też była w garniturze? – spytała Lilka
– nie – powiedział Marti – kupiliśmy jej taką śliczną suknie zobaczysz pewnie ci pokaże
– długą? – spytała Lilka
– tak – odpowiedział Marti – w końcu trochę u nas pracowała
– elegancka sukienka dla młodej damy – powiedziała Lilka
– tak – odpowiedział Marti
– może czas nagrzać w piecu – zażartowała Lilka – robi się coraz chłodnie
– nie wiesz – powiedział Marti -, że to nowoczesny dom nie palimy węglem ani koksem, ogrzewanie działa na prąd mamy elektryczne grzejniki, tak zresztą jak oświetlenie i kuchnia indukcyjna z elektrycznym piecykiem w zabudowie, okap, lodówka, zmywarka, ekspres ciśnieniowy, a w łazience elektryczny bojler i automat, nie używamy ani gazu, ani pieca do opalania, kominek w jadalni też jest elektryczny tylko dla ozdoby wszystko jest podłączone pod elektrykę, jeśli linia elektryczna padnie będzie ciężko
– żartujesz – powiedział Lilka
– nie żartuje – powiedział Marti – na serio w ogrodzie są rozmieszczone specjalne lampy solarne, dzięki, którym w lecie nie musimy używać prądu, ponieważ korzystamy z naturalnej energii słonecznej
– jasne – powiedziała Lilka
– poważnie – powiedział Marti – zaprojektowałem i wybudowałem ten dom ze swoją ekipą budowlaną znam każdy jego zakamarek, a co myślałaś, że to jest stary dom
– nie – odpowiedziała Lilka -, czyli jak nie będzie prądu, to zamarzniemy
– jest jeszcze coś takiego, jak agregator – powiedział Marti, – jeśli wyłączą prąd, to podtrzymuje on na kilka godzin elektrykę, poza tym dom ocieplony jest od zewnątrz specjalnymi płytami, tak od razu nie zamarzniemy jedyne niebezpieczeństwo grozi, jeśli dojdzie do zwarcia, instalacja elektryczna poprowadzona jest wzdłuż ścian do gniazdek i oświetlenia zewnętrznego
– od razu mnie uspokoiłeś – powiedziała Lilka
– na szczęście kable są takie grube – powiedział Marti -, że żaden zwierzak nie jest ich wstanie przegryźć zwłaszcza taki mały, jak miniaturowy królik
– nowoczesne technologie – powiedziała Lilka
– oj mała – powiedział Marti tuląc Lilkę do siebie – nie martw się przy mnie nic ci nie grozi
– wiem – odpowiedziała Lilka
– w domu jest ciepło – powiedział Marti
– tak – powiedziała Lilka – nawet bardzo
Śnieg nie przestawał padać. Ogród przykrywał biały puch. Marti i Lilka poszli do pokoiku synka. Martyś obudził się wcześniej. Leżał w swoim łóżeczku z otwartymi oczkami. Czekając na przyjście rodziców. Marti i Lilka podeszli do łóżeczka synka. Lilka chwytają synka na ręce wyjęła Martysia z łóżeczka. Wróciła z Martim i Martysiem do sypialni. W domu było cicho i spokojnie. Śnieg gromadzący się na parapecie od czasu do czasu, opadał na ziemię w ogrodzie, tworząc małe górki.