Sens (421)


Ranek rozpoczął się dość wesoło Marti ledwo wstał i zszedł do stołówki. Usiadł przy stoliku na jednym z krzeseł:
– Witaj młodzieńcze – przywitał się starszy pan
– Dzień dobry – odpowiedział Marti – można się przysiąść
– tak – odpowiedział Marti – jest wolne
– a gdzie twój kolega? – spytała starszy pan – ten, z którym graliśmy w boule
– wczoraj został wypisany – odpowiedział Marti
– jesteś teraz sam młodzieńcze? – spytał starszy pan
– nie zupełnie – odpowiedział Marti – mój kolega czeka na mnie ze swoją dziewczyną wracamy razem w nasze rodzinne strony, po wypisie, jadę odwiedzić rodziców
– znacie się od dziecka? – spytał zaciekawiony starszy pan siadając na krześle
– tak – odpowiedział Marti – od dziecka mamy mnóstwo wspólnych wspomnień, razem chodziliśmy do szkoły, nawet poszliśmy razem na studia, ale potem nasze drogi się rozeszły
– też kiedyś miałem takiego kolegę – powiedział starszy pan – wiele razem przeżyliśmy i przeszliśmy, był dla mnie oparciem, ale to było dawno temu
– a co się z nim stało? – spytał Marti
– wyjechał – odpowiedział starszy pan – i słuch o nim zaginął od tamtego czasu go nie widziałem
– do pracy? – spytał Marti
– nie wiem – odpowiedział starszy pan – po prostu…
– a gdyby można było się cofnąć w czasie… – zaczął mówić Marti
– wiesz młodzieńcze – odpowiedział mu starszy pan -, gdyby tak było to niczego bym w życiu nie zmienił, bo, po co?
– dlaczego? – spytał Marti
– miałem wspaniałą rodzinę – odpowiedział starszy pan – piękną żonę i inteligentne dzieci, które wyrosły na dobrych ludzi, osiągają sukcesy zawodowe i dbają o swoje rodzinny
– to się panu w życiu poszczęściło? – odpowiedział Marti
– nie zawsze tak było – odparł starszy pan – były też i trudne chwile, ale dzięki nim docenia się to, co się ma nawet, jeśli ma się niewiele i chodź dobra materialne są istotne dla utrzymania rodziny, to jednak uczucia są wyższą wartością niż ich posiadanie, a czemu pytasz młodzieńcze?
– tak tylko – odpowiedział Marti – czasami zastanawiam się nad sensem istnienia nad życiem
– warto żyć – odpowiedział starszy pan – jesteś jeszcze młody wiele przed tobą, a ty byś cofną się w czasie gdybyś mógł?
– nie wiem – odpowiedział Marti – czasem się nad tym zastanawiam
-czemu? – spytał starszy pan
– bo chodź wydaje się, że mam wszystko, to jednak czasami mam takie wrażenie – odpowiedział Marti –, jakby coś mnie minęło, jakbym mógł mieć inne życie
– czemu tak mówisz? – spytał starszy pan -, bo jesteś tutaj i wydaje ci się, że się pomyliłeś nie myśl tak, że kolega nie jest z tobą szczery, żona przyprawia ci rogi, a dziecko jakby nie twoje
– skąd pan wie? – spytał Marti
– wiesz młodzieńcze – odpowiedział starszy pan – wiele w życiu widziałem, ale tak szczęśliwej i zgranej paczki znajomych, jak twoja, która jest tutaj dawno nie widziałem, nie myśl tak
– czemu? – spytał Marti
– masz kochającą żonę, gdyby cię nie kochała nie wyszłaby za ciebie nie mielibyście dziecka – powiedział starszy pan – tylko odeszłaby z innym i więcej byś jej nie zobaczył taka jest prawda, a ten, który twierdzi, że jest jego i tak z nią nie będzie, a jeśli by odszedł to ona by znalazła sobie pocieszenie w innym, a na końcu i tak by doszła do wniosku, że tylko ciebie naprawdę kocha i z tobą pragnie spędzić życie
– mówi pan jakby pan ją dobrze znał – powiedział Marti
– kobiety takie są – stwierdził starszy pan – już taka ich natura, czasem jak na złość obrywasz pstryczkiem w nos, a jak najmniej się tego spodziewasz wracają i chodź czasem się zapierają i mówią nie dzwoń, nie odzywaj się do mnie, to w głębi serca czekają na to aż się odezwiesz, bo myślą, że faceci, to zdobywcy, a same się nie odważą zadzwonić, ponieważ było by to dla nich krępujące
– a dlaczego tak? – spytał Marti
– ponieważ nie wiedziałaby, co powiedzieć – odparł na to starszy pan – dlatego nie zadzwoni póki się sam się nie odezwiesz
– albo po prostu nie zapisała numeru telefonu – odpowiedział na to Marti
– otóż, to – odparł starszy pan – otóż to, a to, dlatego, że co miałaby powiedzieć, a chyba nie chciałbyś słuchać jak plecie przez telefon przez pół godziny
– no nie wiem – odpowiedział Marti
– no i sam widzisz – odpowiedział starszy pan – i jak zwykle, to mężczyzna powinien wykazać inicjatywę, a przede wszystkim w cierpliwość, a kto niecierpliwy jest ten…
– czyli te cofanie się w czasie to jakaś kompletna bzdura – przerwał mu Marti
– tak – odpowiedział starszy pan – to, co masz i już osiągnąłeś jest już twoje, a to, co byś mógł jeszcze mieć, to dopiero przed tobą
– a wspomnienia? – spytał Marti – to nie cofanie się w czasie?
– wspomnienia to zupełnie inna kwestia – odparł starszy pan – to, to, co już przeżyliśmy i pozostało w naszej pamięci, a nie, to, co moglibyśmy zmienić w przeszłości, wspomnień się nie zmienia na zawsze pozostają takie same
– a przyszłość? – spytał Marti
– przyszłość jest przed tobą i chodź nie wiem jakbyś chciał na nią wpłynąć – odpowiedział starszy pan – to i tak jest kwestią pisanego nam losu, jesteś taki młody i zastanawiasz się nad takimi kwestiami?
– na co dzień nie – odpowiedział Marti -, ale wczoraj…
– nie myśl o tym – odparł na to starszy pan wstając od stołu – wróć do domu i zaopiekuj się dzieckiem i swoją żoną jak mężczyzna, bo przecież nim jesteś masz jedną rodzinę i z nią pozostaniesz do końca życia…
– idzie pan? – spytał Marti
– tak – odpowiedział starszy pan dzisiaj wyjeżdżam
– miłej podróży – powiedział Marti
– wracaj szybko do zdrowia – odparł na to starszy pan -, bo przed tobą jeszcze wiele lat życia i nie myśl, o tym, co niemożliwe
– może pana odprowadzić – powiedział Marti
– dziękuje – odparł starszy pan – przyjechały po mnie moje dzieci
– do widzenia – pożegnał go Marti
– do widzenia – odparł starszy pan – i pamiętaj życie jest piękne…
– o czym ja w ogóle myślę… – pomyślał Marti wstając od stolika
– idzie pan na zajęcia? – spytał rehabilitant przechodzący obok niego
– tak – odpowiedział Marti idąc za nim
– nad czym pan się tak zastanawia? – spytał rehabilitant
– nad sensem życia – odparł Marti
– żyje pan – powiedział rehabilitant – powinien pan się z tego cieszyć
– wiem – odparł Marti wchodząc do sali – jeszcze nie nadszedł mój czas…
– wie pan, co jak przeżywa pan takie refleksje – powiedział rehabilitant – niech pan idzie na basen przynajmniej dzięki wysiłkowi, zapomni pan, o tym, co pana tak gnębi w tym momencie, ma pan dużo wolnego czasu jest pan młody i zaczyna pan filozofować
– dobrze – powiedział Marti – pójdę popływać
– później do pana przyjdę powiedział rehabilitant
Rehabilitant został z grupą starszych osób. Marti poszedł na basen. Przepłyną kilka długości basenu. W końcu się zmęczył i usiadł na marmurowym murku. Przyglądając się zajęciom grupy, ćwiczących w wodzie osób czekał na zakończenie gimnastyki przez rehabilitanta.