Nadzieja (316)


Wiosna w nadmorskim miasteczku zawitała na dobre. W ten słoneczny poranek niebo było bezchmurne. Wiatr delikatnie ochładzał ciepłe powietrze. Goście pensjonatu poszli na plażę. Lilka wstała wczesnym rankiem zbudzona płaczem Martysia. Od razu zaopiekowała się swoim synkiem: nakarmiła i przebrała mu pieluszkę. Położyła w łóżeczku, gdy nagle zadzwonił telefon:
– Dzień dobry – odezwał się głos w słuchawce
– Dzień dobry – odpowiedziała Lilka
– Czy rozmawiam z Panią Lilką? – spytał głos mężczyzny
– tak – odpowiedziała Lilka
– dzwonię ze szpitala – mówił dalej mężczyzna – jestem lekarzem opiekującym się Pani mężem
– coś się stało? – spytała Lilka
– tak – odpowiedział lekarz – mam Pani przekazać ważną wiadomość
– niech Pan mówi – zaczęła niecierpliwić się Lilka
– Pani mąż nie wybudził się z narkozy – opowiedział lekarz – dzisiaj rano przeszedł kolejne badania wszystko wskazuje na to, że organizm normalnie funkcjonuje, ale pacjent …, coś powoduje, że nie możemy go wybudzić, jednak jesteśmy dobrej nadziei, iż organizm powróci do normalnego funkcjonowania w najbliższym czasie
– mogę dzisiaj odwiedzić męża? – spytała Lilka
– właśnie dzwonię w tej sprawie – mówił lekarz – Pani mąż zostanie dzisiaj w południe przetransportowany do specjalistycznego szpitala w większym mieście, gdzie zaopiekują się nim wykwalifikowani specjaliści, niech Pani przygotuj się do podróży pojedzie Pani razem z nami
– dobrze – odpowiedziała Lilka – zaraz przyjadę do szpitala
– do zobaczenia – pożegnał się lekarz
– do widzenia – odpowiedziała Lilka
Lilka krzątając się z niepokojem w sercu po pokoju spakowała kilka rzeczy do torby. Zeszła na dół kładąc torbę przy drzwiach. W tym momencie do pensjonatu wszedł Sent:
– Dzień dobry – odezwał się Sent
– Dzień dobry – odpowiedziała Lilka
– przyszedłem spytać się co z Martim – zaczął rozmowę Sent – może pojechalibyśmy do niego do szpitala przyjechałem samochodem
– za chwilę – odpowiedziała Lilka – pójdę tylko po Martysia, mam do ciebie prośbę mógłbyś do samochodu wstawić fotelik dla dziecka nie zostawię Martysia samego w domu pojedzie z nami
– co się stało? – spytał Sent
– przed chwilą dzwonił doktor ze szpitala – mówiła Lilka – Martiego przenoszą do specjalistycznej kliniki
– jak to? – spytał Sent
– Marti nie obudził się z narkozy – odpowiedziała Lilka – po operacji
-, ale żyje? – spytał Sent
– tak – odpowiedziała Lilka
– dobrze pojadę z tobą – odpowiedział Sent
– a z twoim ramieniem wszystko dobrze? – spytała Lilka
– tak – odpowiedział Sent – jest dobrze
– może napijesz się kawy albo herbaty? – spytała Lilka idąc w stronę schodów
– dziękuje – odpowiedział Sent – jestem po śniadaniu
– pójdę po Martysia – wchodząc do pokoju powiedziała Lilka
– poczekam na ciebie w samochodzie – Sent podniósł torbę z ziemi w drugiej ręce trzymał fotelik dla dziecka poszedł w stronę swojego auta
Lilka w tym czasie weszła na górę. Przebrała Martysia w błękitne śpioszki. Trzymając na rękach zeszła na dół położyła synka w jego wózeczku. Mixi merdając ogonkiem wyszła za nią na ogród. Lilka wychodząc z ogrodu zatrzasnęła za sobą furtkę bramy. Sent schował torbę z rzeczami do bagażnika. Na tylnym siedzeniu wstawił fotelik. Posadził dziecko na foteliku przypinając go pasami. Poskładawszy dziecięcy wózek schował go zamykając bagażnik. Otworzył Lilce drzwi. Wsiedli do samochodu odjeżdżając w stronę szpitala.