Bajeczka (512)


Rodzice Crisa i Aeiszy o poranku poszli na spacer nad morze. Cris wstał przed południem. Aeisza obudziła się wcześniej schowała Mitusia do transportera. Wyszła po cichu z pokoju zamknąwszy drzwi domu. Pomału szła do pensjonatu niosąc maleństwo w wiklinowym koszyku z paśnikiem na sianko, miseczką na jedzonko i pojnikiem na wodę ukrytym we wnętrzu. Wchodząc na ogród spostrzegła Mixi leżącego w cieniu. Psiak zobaczywszy Aeiszę idącą ogrodową ścieżką z wiklinowym transporterem. Podniósł się z ziemi powoli podchodząc do Aeiszy:
– cześć Mixi – spytała Aeisza – gdzie jest twój pan pewnie w domu
– tutaj jestem – widząc Aeiszę odezwał się Marti – cześć
– cześć – odpowiedziała Aeisza
– przyszłaś do pracy? – spytał Marti
– tak – odpowiedziała Aeisza
– dzisiaj – powiedział Marti – możemy trochę odpocząć jesteśmy z dziećmi na ogródku
– jest ciepło – odezwała się Pabi -, więc korzystamy z ładnej pogody
– wypoczywacie z dziećmi na słoneczku – powiedziała Aeisza
– tak – odpowiedział Marti -, a właściwie bujamy maluch na huśtawce
– chodź do nas – powiedział Pabi
– przyniosłaś króliczka? – spytał Marti
– tak – odpowiedziała Aeisza – nie mogłam zostawić Mitusia w pokoju
– czekamy na Mattiego i Senta – powiedział Pabi
– Lilka z Sarą są w domu – powiedział Marti – za chwilę przyjdą na ogród
– maluszki są dzisiaj bardzo żywe – powiedział Pabi – nie można ich uspokoić cały czas się ruszają
– może przeczytajcie dzieciom bajkę – odpowiedziała Aeisza -, wtedy się uspokoją
-, a potrafisz opowiadać bajki dla dzieci? – spytał Pabi
– znasz jakieś bajki? – spytał Marti
– tak – odpowiedziała Aeisza – mogę opowiedzieć dzieciom „Bajeczkę o małej księżniczce”
-, co to za bajka? – spytał Pabi
– posłuchajcie – siadając obok dzieci na huśtawce powiedziała Aeisza -, to się dowiecie
– posłuchalibyśmy – widząc wchodzących do ogrodu kolegów powiedział Marti – z dziećmi, ale Matti i Toxi już idą mogłabyś na chwilę zostać i zaopiekować się maluchami
– tak – wyjmując króliczka z transportera odpowiedziała Aeisza – spójrzcie, jaki śliczny króliczek
– za chwilę przyjdziemy – powiedział Pabi
– no to może opowiem wam bajeczkę – siadając obok dzieci na huśtawce trzymając Mitusia na rękach tuliła Martysia i Juli do siebie zaczynając opowiadać dzieciom bajkę Aeisza:

Bajeczka o małej księżniczce
„Nie opodal lasu w maleńkiej chatce.
Księżniczka mieszkała, co była całkiem śliczna i bardzo nieśmiała.
Maleńkim króliczkiem się opiekowała.
W szafie swój bardzo piękną suknię miała.
Mierząc sukienki w lusterku się czasem przeglądała.
Księcia z okienka swego wypatrywała.
Z króliczkiem po lesie sobie biegała.
Pewnego razu tamtędy książę przejeżdżał młody.
Zauważywszy śliczną dziewczynę.
Zsiadł z konia spojrzał na nią wyznając szczerze:
– piękne dziewczę moje oczy ujrzały, me serce marzy o tobie, spójrz na mnie kochana moja
-, kim jesteś piękny młodzianie?
– jam książę przyjechał po ciebie
– jam księżniczką, co na ciebie czekała
– zostań najukochańsza żoną moją
– tak miły mój jam twoja jestem i z tobą zostanę
– przyjdź do mnie i uraduj serce moje
– już idę do ciebie mój miły
Księżniczka podeszła do księcia od razu.
Wsiadła z księciem na konia i razem odjechali.
Król ujrzawszy syna dziewczynę radosną ogłosił w królestwie nowinę.
Mieszkańcy okolicy ze szczęścia młodych się cieszyli,
a książę i księżniczka pięknym weselem swą miłość uczcili
wraz ze swoim maleńkim króliczkiem szczęśliwe życie prowadzili”

Martyś i Juli z zaciekawieniem słuchali bajeczki opowiadanej przez Aeiszę. Spoglądając z dziecięcą radością na siebie. Lilka i Sara wyszły z domu na ogródek:
– gdzie jest Marti? – podchodząc do Aeiszy spytała Lilka
– przed chwilą tu był – odpowiedział Aeisza – z Pabi, Mattim i Toxi
– może poszli do biura – powiedziała Lilka
– są tam – zauważywszy mężów stojących przy furtce powiedziała Sara
– faktycznie – powiedziała Lilka – przyszli razem, ale Sent i Dori z nimi nie przyszli
– może coś się stało – powiedziała Sara
– pewnie wypoczywają w domu – powiedziała Lilka
– bardzo możliwe – odparła na to Aeisza
– pójdę spytać – powiedziała Lilka
– pójdziemy z tobą – powiedziała Sara
– a dzieci? – wstając z huśtawki spytała Aeisza
– chodź na rączki do mamusi – powiedziała do Martysia Lilka chwytając synka na ręce
– chodź maleńka – chwytając na ręce Juli powiedziała Sara
– idziesz z nami? – spytała Lilka Aeiszy
– tak – chowając Mitusia do transportera odpowiedziała Aeisza
– a gdzie twój chłopak? – spytała Lilka – miałaś mi opowiedzieć, co się wydarzyło
– w domu – powiedziała Aeisza – jak wychodziłam jeszcze spał nie chciałam go budzić
– przyjdzie dzisiaj? – spytała Lilka
– raczej nie – odpowiedziała Aeisza -, ale już wiem, że zostaniemy nad morzem nie pojedziemy do rodziców oni przyjechali do nas Cris ma swój dom w okolicy
– dom – powtórzyła Sara
– na wybrzeżu – odpowiedziała Aeisza -, ale nie taki wielki pensjonat, jak wasz a raczej domek jednorodzinny
– nowy? – spytała Lilka – czy jakiś odremontowany?
– wygląda jak nowy – powiedziała Aeisza – wcześniej nie widziałam tego budynku
– możliwe – powiedziała Sara
– cześć – odezwał się Matti
– cześć – podchodząc do Mattiego powiedziała Lilka
– Sent z wami nie przyszedł? – spytała Lilka
– Sent nie powiedział wam – odpowiedział Matti
– on i Dori raczej dzisiaj nie przyjdą – dodała Toxi
– wczoraj Sent pojechał się spotkać w stolicy z Mikem i Korinem stamtąd mają wyruszyć w trasę koncertową – powiedział Matti – Dori wyjechała razem z nim
– dopiero teraz się dowiedziałem – powiedział Marti
– może zamiast dzisiaj pracować – powiedział Pabi – pójdziemy z dzieciakami na plażę
– w sumie – powiedział Matti -, to dobry pomysł
– tak – powiedział Marti – możemy iść?
– idziecie nad morze? – spytała Aeisza
– tak – odpowiedział Toxi
– ja pomału idę do domu – powiedziała Aeisza
– nie idziesz z nami? – spytała Lilka
– może na chwilkę – powiedziała Aeisza
Marti z Lilką i Martysiem, Pabi z Sarą i Juli, Matti z Toxi wyszli z ogrodu. Aeisza ze znajomymi poszła nad morze. Spacerując plażą pozwoliła pobiegać króliczkowi po piasku wypuszczając maleństwo z transportera. Mituś w niebieskich szeleczkach na smyczy żwawo podskakiwał do przodu. Marti z Lilką i Pabi z Sarą wraz z dzieci szli pomału za Mattim z Toxi. Martyś i Juli obserwowali z zaciekawieniem małego króliczka. Czas miło mijał spacerującym po plaży znajomym. Słoneczko świeciło na błękitnym niebie komponując się we wspaniały pejzaż morskich fal delikatnie obmywających piaszczyste wybrzeże.