Góralska biba (514)


Wieczorem w pensjonacie panowała miła atmosfera. Marti i Lilka z Martysiem czekali na przyjście Crisa i Aeiszy. Pabi i Dori z Juli przyjechali samochodem trochę wcześniej. Marti widząc podjeżdżający pod płot samochód Pabiego wyjechał z garażu samochodem przed dom. Marti i Pabi przygotowali foteliki dziecięce do podróży samochodem. Lilka i Sara układały gotowe do wyjazdu małe walizki w bagażnikach. Matti i Toxi zostali w holu Martysiem i Juli odpoczywającymi w swoich wózeczkach. Skończywszy przygotowanie samochodów do jazdy Marti i Pabi zostali na dworze. Sara i Lilka poszły do domu po dzieci. Matti i Toxi widząc wchodzące do domu Sarę i Lilkę wstali z foteli podeszli do nich bliżej:
– już wyjeżdżacie? – spytała Toxi
– tak – odpowiedziała Lilka -, jak przyjdą Cris i Aeisza
– jedziemy dwoma samochodami – powiedziała Sara – chyba, że Cris z Aeiszą przyjadą swoim
– zmieścicie się w dwóch – powiedział Matti
– tak – odpowiedziała Lilka -, ale wtedy Cris i Aeisza pojadą osobno
– no tak – odpowiedziała Sara – Martyś jedzie z Lilką i Martim, a Juli ze mną i Pabim
– możemy już iść do domu? – spytała Toxi
– tak – odpowiedziała Lilka – my też już wychodzimy
– jutro rano przyjedziemy – powiedział Matti
– dobrze – odpowiedziała Lilka
– miłego weekendu – wychodząc z domu dodała Toxi
– wzajemnie – odpowiedziała Sara
– idziemy do samochodu – powiedziała Lilka –, jakby coś się działo zapasowe klucze do domu są w recepcji
– ok – odpowiedziała Toxi
– mamy gości – wychodząc na ogród powiedziała Lilka -, więc nie trzeba zamykać drzwi
– wyjeżdżacie na kilka dni – powiedział Matti – ani się spostrzeżemy, a będziecie z powrotem
– o Cris i Aeisza już są – idąc ścieżką ogrodową z wózkiem Juli powiedziała Sara
– za chwilę pojedziemy – odetchnęła z ulgą Lilka pchając do przodu wózeczek z Martysiem
– trzeba schować wózeczki do bagażnika – podchodząc do samochodu powiedziała Sara
– jesteście samochodem? – spytała Lilka
– jak widać – odpowiedział Cris
– możemy już jechać? – spytał Pabi
– tak – odpowiedział Marti
– jak macie ochotę jechać z nami – widząc Mattiego i Toxi powiedział Cris -, to mamy dużo miejsca
– może pojechalibyśmy – powiedział Matti -, ale nie możemy zostawić pustej recepcji, jak są turyści w pensjonacie
-, ale jak goście będą mieli ochotę – powiedział Marti – możecie przyrządzić grilla
– ok – odpowiedziała Toxi
– wsiadajcie do samochodów – spoglądając na zegarek powiedział Marti – jest już późno
– jedziemy – powiedział Pabi
– tak – odpowiedział Cris
– do zobaczenia – wsiadając do samochodu powiedział Marti
– do zobaczenia – odparł Matti
– do zobaczenia – wsiadając do samochodu odpowiedział Cris
– do zobaczenia wkrótce – pożegnał się Pabi
Matti i Toxi pożegnawszy się ze znajomymi poszli do swojego domu. Marti, Pabi i Matti wsiedli do samochodów. Odpalając silniki pomału ruszyli z miejsca. Przejeżdżając przez miasteczko wyjechali na drogę szybkiego ruchu. Mknęli samochodami w ciemności. Słuchając w radiu muzyki. Komunikując się przez zsynchronizowane połączenie bluethoot, w którą stronę jechać. Samochody jechały niemalże równocześnie mijając kolejne kilometry. Wymijając się od czasu do czasu kierowcy starali się jechać z jednakową szybkością. Noc mijała bardzo szybko. Jadąc kolejną godzinę samochodami pomału zaczęło świtać. W końcu o poranku Marti, Pabi i Cris zjechali z drogi szybkiego ruchu do miejscowości górskiej. Przejeżdżając przez niewielkie miasteczko podjechali pod dom Regisa. Wypatrującego przyjazdu znajomych przez okno. Zobaczywszy podjeżdżające pod płot samochody Regis wyszedł na ogród przywitać się z gośćmi:
– cześć – odezwał się Regis
– cześć – wysiadając z samochodu przywitał się Marti
– dobrze – powiedział Regis -, że już przyjechaliście
– mieliśmy do ciebie dzwonić – wysiadając z samochodu powiedział Pabi -, ale widzę, że już jesteś
– myślałem – powiedział Regis -, że przyjedziecie wcześniej
– już jesteśmy – odpowiedział Marti
– Aeisza przyjechała z wami? – spytał Regis
– tak – odpowiedział Marti – tylko jest coś, o czym nie wiesz
-, co takiego? – spytał Regis
– przyjechała z kimś – odpowiedział Mart – zaraz zobaczysz
– ma chłopaka – powiedział Regis
– przedstawię cię – powiedział Marti
– dzień dobry – wysiadając z samochodu odezwał się Cris
– dzień dobry – odpowiedział Regis
– poznajcie się – powiedział Marti
– Cris – przedstawił się Cris – jestem narzeczonym Aeiszy
– a ja przyjacielem – odpowiedział Regis
– cześć – odezwał się Aeisza
– Pabi przyjechał z nami – powiedział Marti – i z Sarą pomyśleliśmy, że ucieszysz się na widok dzieci
– bardzo – odpowiedział Regis – maluchy są śliczne
– cześć – wysiadając z samochodu odezwała się Lilka
– zapraszam do środka – otwierając furtkę do ogrodu powiedział Regis – rozgośćcie się
– już idziemy – powiedział Marti
– macie ze sobą jakieś bagaże? – spytał Regis – przyjechało was więcej niż myślałem
– trzy pary i dwójka dzieci – odezwała się Sara
– a co myślicie – powiedział Regis -, że ja opiekunką jestem
– potrafimy opiekować się swoimi dziećmi – odpowiedziała Lilka – przyjechaliśmy w gości na majówkę
– chodźcie – wchodząc do domu powiedział Regis – zostawicie bagaże w pokojach
– przyjechaliśmy na kilka dni mamy nie wiele rzeczy – powiedziała Lilka
– pewnie jesteście głodni – powiedział Regis – pomyślałem i o tym przegotowałem skromne, ale sycące śniadanie
-, co takiego? – spytał Marti
– na górze są trzy wolne pokoje – powiedział Regis
– wcześniej byliśmy w innym domu – powiedziała Aeisza
– tak – odpowiedział Marti – w domu rodziców ten dom jest Regisa
– prowadzi w górach pensjonat? – spytała Sara
– nie prowadzę pensjonatu – słysząc pytanie odpowiedział Regis – mam zwykły domek z kilkoma pokojami na górze są cztery sypialnie z jedną łazienką, a na dole jest pokój gościnny połączony z kuchnią ze spiżarnią, łazienką i dwoma małymi sypialniami
– dawno tu nie byłem – powiedział Marti
– a byłeś tu już kiedyś wcześniej? – spytała Lilka
– raczej nie – odpowiedział Pabi
– idźcie na górę – powiedział Regis -, a potem zejdźcie do izby
– za chwilę przyjdziemy – wchodząc schodami do góry powiedział Marti
-, co? – spytał niski głos mężczyzny – goście już przyjechali
– tak – odpowiedział Regis
– może na przywitanie jakaś góralska piosenka – zaproponował wokalista
– zagrajcie coś wesołego – powiedział Regis – młodzi przyjechali
– wesel – spytał skrzypek
– narzeczeństwo – odpowiedział Regis
– zaręczyłeś się? – spytał wokalista
– grajcie – powiedział Regis – niech muzyka niesie się po domu, a potem pójdziemy na ognisko z tańcami tak, co by dzisiaj w majowy dzień prawdziwą góralską bibę przyjezdne kobiety mogły obejrzeć
-, czyli głośno i po swojemu – powiedział wokalista
– tak – odpowiedział Regis – głośno i swojsko
– w miasteczku jest mnóstwo atrakcji – powiedział skrzypek
– pójdziemy do miasteczka po ognisku – powiedział Regis
Marti i Lilka oraz Pabi i Sara z dziećmi zeszli na dół. Ozdobiona izba połyskiwała błyszczącą papeterią. Góralska kapela grała wesołe piosenki. Cris z Aeiszą usiedli przy stole ze znajomymi:
– częstujcie się – powiedział Regis
– zostaniemy w domu? – spytał Pabi
– zjedzcie śniadanie – spoglądając na Aeiszę powiedział Regis – pójdziemy na ognisko i do miasteczka
– smacznego – powiedziała Lilka
– góralska kapela – powiedział Marti – na majówkę
– mamy jeść przed ogniskiem – powiedział Pabi
– tak – odpowiedział Regis – dopiero, co przyjechaliście, a zanim dojdziemy na ognisko i cokolwiek usmażymy będzie południe
– kapel idzie z nami? – spytała Sara
– tak – odpowiedział Regis
– właściwe – powiedział Marti -, to pomału możemy iść
– spokojnie – powiedział Regis – zdążymy
-, co ty wyrabiasz? – po cichu spytał Regisa Marti
– zaprosiłem was na majówkę – powiedział Regis, – czemu nie powiedziałeś, że ona ma już narzeczonego?
– wyjechałeś – powiedział Marti – i znikłeś, kiedy miałem ci powiedzieć?
– dzwoniłem do ciebie – powiedział Regis – z zaproszeniem
– gdybym ci powiedział przez telefon – odpowiedział Marti – pomyślałbyś, że nie mówię prawdy i pewnie pokłóciłbym się z tobą, a tak zobaczyłeś na własne oczy
– miałeś zamiar się z nią zaręczyć? – spytał Marti – zaprosiłeś nas na zaręczyny?
– teraz – powiedział Regis -, to już nie istotne
– mogłeś powiedzieć – odpowiedział Marti
– spytałem się – odpowiedział Regis -, czy nadal jest u was?
– on pojawił się kilka miesięcy temu – powiedział Marti – nie wiedziałem, że się zaręczyli dopiero teraz się dowiedziałem tak, jak ty
– nie wiesz, co się dzieje w twoim domu? – spytał Regis
– wiem – odpowiedział Marti -, ale tego akurat mi nie powiedzieli
– jak dziewczyna się z kimś zaręczy – powiedział Regis – to przeważnie nosi pierścionek
– nie zwróciłem – powiedział Marti – na to uwagi
– no to, co? – spytał Regis – idziemy pomału na ognisko
– tak – odezwał się do tej pory nie wiele mówiący Cris
– chodźmy – wstając od stołu powiedział Regis
Kapela grająca góralską muzykę prowadziła gości Regisa na małą polanę. Pośrodku były poukładane pale gotowe do ogniska. W okól paleniska tańcowały młode kobiety i mężczyźni śpiewające regionalne pieśni. Regis usiadł na jednej z ław, tuż przy nim usiadł Marti:
– już południe? – spytał jeden z młodych mężczyzn – możemy rozpalić ognisko
– może pójdziemy do miasteczka – widząc, iż Regis przyszedł z trzema parami zaproponował drugi mężczyzna
– dzisiaj w miasteczku jest mnóstwo tańców – powiedział trzeci mężczyzna
– dobrze – odpowiedział Regis – chodźmy do miasteczka
– nie zostaniemy na ognisku? – spytał Marti
– przyjdziemy wieczorem – powiedział Regis, – jeśli Cris i Aeisza naprawdę się zaręczyli, to w miasteczku koncertują wasi znajomi
– Korin i Sent? – spytał Marti
– tak – odpowiedział Regis – po koncercie przyjdą ze swoimi żonami i z nami na ognisko
– skoro tak twierdzisz – powiedział Marti do Pabiego -, chodźcie idziemy do miasteczka podobno Korin i Sent są tutaj
– poważnie – powiedział Pabi
– idziemy do miasteczka – odezwał się do młodych ludzi Regis – możecie zostać tutaj lub iść z nami
– wrócicie wieczorem? – spytał skrzypek
– tak – odpowiedział Regis
– no to poczekamy na was tutaj – odpowiedział wokalista góralskiej kapeli
– na pewno przyjdziecie z powrotem? – spytał Pabi
– tak – odpowiedział Marti
– idźcie we dwóch – powiedział Pabi -, a ja z Crisem zostaniemy tutaj przynajmniej dzieci pobędą trochę na świeżym powietrzu
– ok – powiedział Marti – zostańcie, a my pójdziemy zobaczyć do miasteczka
Regis i Marti poszli do miasteczka. Pabi z Sarą i Juli usiedli na jednej z ław obok Lilki z Martysiem, Crisa i Aeiszy. Górska kapela zaczęła grać na instrumentach piękną piosenkę. Młodzi ludzie zgromadzeni przy ognisku tańczyli w rytm muzyki. Góralska biba na świeżym powietrzu trwała w najlepsze. Słońce pomału znikało za wysokimi szczytami górskimi;
– może rozpalimy ognisko – odezwał się skrzypek
– mamy tutaj przygotowane przekąski na ognisko – odezwał się jedna z młodych kobiet
– możemy położyć na ruszt – powiedziała druga kobieta -, jak Regis wróci posiłek będzie już gotowy
– dobrze – odpowiedział wokalista góralskiej kapeli zwracając się do Aeiszy, Lilki i Sary – panowie gramy, a wy panie może do tańca dołączcie
Aeisza nie wąchając się ani chwili wstała z ławy zaczęła tańczyć w rytm muzyki. Cris przyglądając się Aeiszy również dołączył do tańca ze swoją narzeczoną. Pabi i Sara tańczyli wraz z nimi. Lilka została na ławie z dziećmi patrzącymi się na tańczące pary w góralskich strojach. Ciepło płomieni ogniska pomału podgrzewało małe przekąski unosząc na wietrze smak smacznego jedzenia. Marti, Regis, Mike z Wiki, Sent z Dori i Korin z Ami przyszli na polane zanim zupełnie się ściemniło. Przyglądając się z zaciekawieniem tańcom ludowym usiedli na jednej z ław obok Lilki. Wieczorem ognisko pomału przygasło. Młode kobiety podawały gościom zgromadzonym przy ognisku upieczone smakołyki. Góralska kapela nie przestawała grać pozwalając sobie w międzyczasie coś przekąsić. Gwiazdy nad polaną rozświetlały granat nieba stwarzając romantyczną atmosferę w piękną majową noc.