Sentyment (517)


Marti z Lilką i Martrysiem, Pabi i Sara z Juli oraz Cris z Aeiszą wrócili nad morze. Wczesnym porankiem dojechali do jednej z nadmorskich miejscowości. Jadąc o świcie przez kolejne miejscowości Marti zatrzymał samochód na jednym z parkingów. Widząc zjeżdżającego na parking Martiego. Pabi jadący za nim również zatrzymał się na parkingu. Cris nie zauważywszy wcześniej zjeżdżających na parking samochodów minął znajomych. Pojechał z Aeiszą do swojego domu. Marti wysiadł z samochodu. Zostawiając śpiącą Likę z Martysiem w samochodzie. Poszedł małą piaszczystą ścieżką prowadzącą na plażę. Pabi cichutko wychodząc ze swojego samochodu poszedł za nim:
– jesteś zmęczony? – spytał Pabi
– trochę – odpowiedział Marti
– nie jedziemy dalej? – spytał Pabi
– zaraz pojedziemy – odpowiedział Marti
-, czemu się zatrzymałeś? – spytał Pabi
– spójrz jak tu pięknie – powiedział Marti
– tak – odpowiedział Pabi
– bardzo – odpowiedział Marti
– Cris i Aeisza pojechali dalej – powiedział Pabi
– no i? – spytał Marti
– nie wracamy do domu? – spytał Pabi
– jesteśmy blisko domu – powiedział Marti
– na serio? – spytał Pabi
– tak – odpowiedział Marti – tuż zaraz jest miasteczko
– nie wiedziałem – odpowiedział Pabi
– możesz jechać do siebie – odpowiedział Marti -, jeśli masz ochotę wypocząć
– zostanę przez chwilę – powiedział Pabi
– akurat zdążyliśmy na wschód słońca – powiedział Marti
– piękny widok – powiedział Pabi
– w głowie tyle pięknych wspomnień – powiedział Marti
– tak – odpowiedział Pabi – i jeszcze tyle przed nami
– przyjechaliśmy tu kilka lat temu – powiedział Marti – patrz, jak ten czas szybko minął
– bardzo – odpowiedział Pabi
– i nadal się przyjaźnimy – powiedział Marti
– tak – odpowiedział Pabi – i chyba na zawsze tak pozostanie
– wiesz za żadne skarby nie ruszyłbym się z tego miejsca – powiedział Marti –, gdybym nie musiał
– szczerze – powiedział Pabi – ja też nie potrafiłbym stąd wyjechać
– mam sentyment do tego klimatu, morza i plaży kocham to miejsce i go nie opuszczę do końca życia może czasami będę podróżował, ale dokąd miałbym wyjechać, tu jest tak pięknie, czego więcej mi trzeba do szczęścia swoje w życiu osiągnąłem, mam swoją rodzinę, pracę, a wraz z tym wiąże się stabilizacja życiowa – powiedział Marti opierając się o drewnianą balustradę spoglądał z wydm na szumiące morskie falę
-, ale przyznaj, że w górach u Regisa było super – powiedział Pabi
– podobało ci się u Regisa? – spytał Marti
– tak – odpowiedział Pabi
– Regis jest rodowitym góralem – powiedział Marti – wątpię w to, żeby kiedykolwiek zamierzał wyjechać z gór, urodził się i pozostanie na zawsze wśród górskich polan, łąk i lasów
– on również lubi ciszę i spokój – powiedział Pabi
– no jasne, że tak – odpowiedział Marti -, ale ty też chyba bardziej lubisz morze niż góry inaczej byś tu nie przyjechał
– i tu masz rację – odparł Pabi – chodź pochodzimy z gór, to w naszych sercach szumi morze
– w mieście raczej bym nie zamieszkał tylko Mike’a łączy sentyment do gwaru i hałasu – powiedział Marti – my lubimy spokój i ciszę, szum morskich fal, letni wiatr i szum nadbrzeżnego lasu
– tak – odpowiedział Pabi – tak jak damy naszych serc
– moja to kocha, a ja kocham ją inaczej bym tu nie przyjechał i nie poznał tego pięknego widoku – powiedział Marti – dzięki niej tu jestem i zostanę dla niej
– ja też przyjacielu – powiedział Pabi – zostanę tutaj z tobą
– wiesz, to jednak sentyment do tych widoków, powietrza i morza połączył nasze serca – powiedział Marti
– czy to nie romantyczne? – spytał Pabi
– nieco – powiedział Marti – trochę
– i nic tego nie zastąpi – dodał Pabi
– tak – odpowiedział Marti
– słońce wychodzi zza horyzontu – powiedział Pabi
– tak – odpowiedział Marti
– idziemy na plażę? – spytał Pabi
– teraz? – spytał Marti – może innym razem
– czas wracać do domu – powiedział Pabi
– jedź – powiedział Marti
– zostaniesz tutaj? – spytał Pabi
– ja też za chwilę pojadę – odpowiedział Marti
– przyjechać dzisiaj do ciebie? – spytał Pabi
– jedź do domu – powiedział Marti – odpocznij po podróży jutro możesz przyjść
– dzisiaj wolne – powiedział Pabi
– tak – odpowiedział Marti – mam ochotę trochę odpocząć raczej dzisiaj nie będę pracował
– ok – powiedział Pabi – mogę już iść?
– tak – odpowiedział Marti
– też idziesz? – ponownie spytał Pabi
– za chwilę – spoglądając w stronę samochodu powiedział Marti
– zobaczymy się jutro? – spytał Pabi
– oczywiście – odpowiedział Marti
– w takim razie do zobaczenia jutro – idąc w stronę swojego samochodu powiedział Pabi
– do zobaczenia – odpowiedział Marti
Pabi wsiadł do swojego samochodu. Chwilę później odjechał z parkingu. Wjeżdżając do miasteczka zniknął z widoku. Marti przyglądał się wschodzącemu słońcu. Spoglądając od czasu do czasu na swój samochód. Spostrzegłszy budzącą się ze snu Lilkę. Poszedł do samochodu. Wsiadł z kierownicę. Cicho odpalając silnik ruszył z parkingu. Pomału wjechał do miasteczka. Przejeżdżając przez miasteczko. Dojechał do pensjonatu. Zaparkował samochód podjeżdżając na parkingu przy domu.